piątek, 4 marca 2016

a jacy Oni są?

W każdym kraju można spotkać każdy typ ludzi. Ja w Danii chamstwa nie spotkałem. I bardzo dobrze!
W życiu nauczyłem się wielu rzeczy, ale nic bardziej nie weszło mi w krew, niż to, że nie należy ufać ludziom i być podejrzliwym. Dzięki temu można ustrzec się złych rzeczy. Może u innych ludzi to tak nie działa. Nie wiem. Wiem natomiast, że jest rzadka cecha, może i niepotrzebna nawet, wśród potomków wikingów. Po krótce postaram się ich określić, gdyż tych, których spotkałem na swojej drodze mogę określić, jako „dobrych ludzi”. Tak jak nazywał wszystkich Jeszua Hanocri w Mistrzu i Małgorzacie.
                Na co dzień w pracy nie narzekają, są uśmiechnięci i życzliwi wobec Siebie jak i wobec polskich imigrantów. Nie robią dużo hałasu, raczej siedzą spokojnie. Tak samo też wykonują swoją pracę, raczej „spokojnie”. Pamiętam, że na początku styczności, miałem problemy z opanowaniem swojego ADHD. Z mojej perspektywy świat zwolnił i nic nie można było zrobić w należytym czasie. Coś nie do wyobrażenia. Adaptacja zajęła mi trochę czasu i z perspektywy muszę przyznać, wyszło mi to tylko na dobre.
Po za pracą można zauważyć bardzo podobne wzorce zachowania. W sklepach takich jak Netto, Rema, Fakta czy lidl, na twarzach pracownikach widać różnice w odpowiednikach Polskich Biedronek. Nie widać tego zmęczenia i przepracowania. Ja ich widzę, jako ludzi, którzy po prostu tam są i coś robią. Nie biegają jak szaleńcy, nie ma ich wszędzie, a kasy w sklepach często są puste. A jak nawinie się jakiś delikwent to po prostu poczeka albo zadzwoń dzwonkiem i w ciągu kilku minut znajdzie się kasjer. No, ale jak już mówimy o czekaniu przy kasie, to to też inna para kaloszy. W kolejkach nie ma nerwówki. Ludzie stoją i nie wyrażają oburzenia w żaden sposób, że coś idzie za wolno. Tu ktoś zagada, tu się uśmiechnie i jakoś ten czas mija.
Ze względu na Duńskie prawo, nie mogę mieć tu samochodu na polskich blachach, co wiąże się z brakiem możliwości kierowania. Ale jeżdżąc na siedzeniu pasażera, widać było brak nerwówki na drodze. Na 3 czy nawet 4 pasmowej autostradzie znaczna większość aut jechała w miarę równym tempem. Oczywiście nie wszyscy. Tablice rejestracyjne z oznaczeniami krajów D, S, PL królowały jednak w ekstremalnej jeździe - takiej normalnej na polskich drogach gdzie na ograniczeniu do 70 większość jedzie 110 km/h. Aż głupio pisać ekstremalna jazda, ale w sumie w Danii jeździ się tak spokojnie, że każda może być taką. Warto natomiast dodać, że w Danii za przekroczenie prędkości powyżej 30 km/h policja zabiera prawo jazdy a mandaty to są liczone w tysiącach DKK1, słyszałem o mandacie 12 000 DKK. Nawet przy dużych zarobkach jest to kwota odczuwalna. Ale kto bogatemu zabroni?
Nie daleko mnie jest sklep rowerowy, gdzie właścicielem jest Marokańczyk. Kiedy kupuje się u niego części, z miejsca się dostaje rabat. Rozmowa wygląda mniej więcej tak, że za każdym razem pyta, kim jestem i skąd jestem. Jak już zaczai słowo Polska, to powie kilka słów w naszym języku, po czym pochwali się, że u niego pracuje Polak a na imię ma „Magic”. 3 sekundy później mój zapłon zaskakuje i już wiem, że chodzi o Maćka. Po kilku żartach i zbliżeniu kultur, proszę o smar i dętkę. Koleś opowiada mi, że mógłby mi sprzedać ten droższy smar, ale do mojego roweru wystarczy ten najtańszy, bo inaczej zachlapie mi tylną tarczę hamulcową i nie będę miał jak hamować. Brałem jeszcze wtedy zapięcie do roweru, takie mocniejsze. Koleś wziął te rzeczy, nabił na kasę, spojrzał na mnie i powiedział, że da mi rabat. Ponabijał coś na kasie i w sumie za wszystko zapłaciłem jakieś 150 DKK mniej. Chodzą do niego też moi znajomi i też im daje rabaty. On tam chyba każdemu daje rabaty. Ale, z czego ta jego firma się utrzymuje to ja nie mam zielonego pojęcia. Tak, że nawet zasymilowani Duńczycy przejawiają bardzo ciekawe podejście do życia.
Dużo mógłbym podać przykładów, gdzie zostałem bardzo pozytywnie zaskoczony. Najlepszym i niesamowicie pozytywnym przykładem będzie jednak kierowca autobusu. Ten sam, który w Polsce zawsze zamyka Ci drzwi przed nosem i udaje, że Cię nie widzi! No tu też są tacy, tylko troszkę inaczej się zachowują. Bo nie zamykają ich a jak widzą, że ktoś podbiega, to nawet jak ruszyli to potrafią się zatrzymać i poczekać na Ciebie. Tak Sobie wymyślili! J
Tutaj większość społeczeństwa świetnie mówi w języku angielskim. W sklepie, metrze, banku czy na Kryśce2 nie ma najmniejszego problemu z porozumiewaniem się. Język nie jest tu absolutnie żadną barierą. To było dla mnie niesamowite pozytywne zaskoczenia. Dla porównania, gdy byłem we Francji, łatwiej było pokazywać i mówić po Polsku, niż po angielsku. A kto był w Niemcach ten wie, że tam jedynym słusznym językiem jest niemiecki. Chociaż ponoć turecki jest też bardzo popularny ostatnio. Wracając jednak do Danii, to gdziekolwiek się jest, wystarczy zacząć mówić angielskim a odpowiedź i zrozumienie będzie 99%.
Oni uwielbiają się bawić i pić. Standardowa impreza zaczyna się w domu i trwa do 22-23. Potem obowiązkowo przyjeżdżają taksówki pod chatę, zgarniają pijane towarzystwo i wywożą w miasto. Clubing, dancing, smażing i powrót do domu. Powroty potrafią być bardzo ciekawe, gdyż nie rzadko biorą jakieś niezabezpieczone rowery z ulicy i najebaju wracają na nich. Widok niesamowity, a i rano miła niespodzianka w postaci „nowego” roweru. Wracając jeszcze do tych domówek, to to nie jest tak, że siedzą cicho i łoją browarki. W skrócie to jest petarda i beton! Petarda, bo jest głośno! Hałas, muza i zabawa!!! Beton?! Bo nie każdemu uda się dotrzeć na miasto, po petardzie. Co jest ciekawe w tym wszystkim? Wyrozumiałość. Sąsiadom to nie przeszkadza, a impreza nie przycicha około 22, potrafi być na opak!
Podsumowując, to uważam ich za ludzi pozytywnych z bardzo zdrowym podejściem do życia. Może trochę nazbyt beztroskim, ale jednak takim fajnym. Korzystają z tego, co mają i szanują się nawzajem. Dodam, że prywatnie nie są to ludzie poprawni politycznie, jak się zwykło ich ubierać w mediach. Są tacy sami jak my. Potrafią patrzeć zdrowo na świat, który chyba nie jest już taki zdrowy. Mam jeszcze taką nadzieje, że po powrocie do kraju zostanie we mnie ten spokój, którego się tu nauczyłem.


11)      Korona duńska
22)      Kryśka - Christiania

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz